Fot. Paweł Młyński

Górski Maraton Ślężański

Górski Maraton Ślężański za mną…

Tego biegu nie było w planie ale… We wrześniu zgasłem bardzo mocno treningowo. Nieudany bieg w Krynicy, problemy oddechowe, bolący mostek a potem naciągnięty dwugłowy sprawiły, że przespałem ten miesiąc. Praktycznie zero akcentów i tylko truchty, mój zapał spadał z dnia na dzień, dieta ze zdrowej stawała się w coraz bardziej szitową, brak dbania o regenerację, bo po co? Skoro tylko truchtam… Dlatego postanowiłem pobiec maraton, żeby się OCZYŚCIĆ! Zmęczyć porządnie i pomyśleć w biegu o wszystkim… Liczyłem na to, że bieg będzie spokojny, ale się myliłem…

Rano podjechał po nas Piotrek Gwardzik i ruszyliśmy na podbój Ślęży! Na miejscu wiele znajomych twarzy! Sernik, Ewa, Darek, Ania, Dawid i wiele innych osób, które dodają pozytywnej energii! Na początek rozgrzewka – 2 km plus gimnastyka. ; )Na starcie widzę Miłosza Szcześniewskiego i już wiem że WOLNO nie będzie! Na drogę zabieram butelkę 0,3 z rękawiczką, 5 żeli NamedSport i 2 tabletki dekstrozy.

Fot. Krzysztof Tatrocki

Start! Od początku żwawe tempo narzuca Milosz i już na wbiegu na Ślężę niebieskim szlakiem wiem, że będzie dzisiaj bolało 😛 Dobiegam do szczytu razem z nim, ale na zbiegu on znika… Nie potrafię zbiegać na tak trudnych odcinkach. Staram się jak mogę, ale na 2 km tracę z 300-400 metrów do Milosza i już go nie widzę w oddali. Staram się uspokoić tempo i biec swoje, bo czuję, że moje czwórki nabiłem na zbiegu konkretnie a to dopiero 6 km. Na pierwszym pomiarze jestem 90 sekund za liderem i prawie 5 minut przed kolejnym zawodnikiem. Staram się cały czas biec spokojnie, bo to dopiero 10 km. Na pewno nie jest to mój dzień, biegnie mi się ciężko, pomimo tego że biegnę na dużym luzie… Kilometry lecą i nagle bach! Przestrzelam zakręt po 18 km i zbiegam w złym kierunku. Po przebiegnięciu 500 metrów bez taśmy zaczynam się rozglądać, szukać i sprawdzać czy może gdzieś czegoś nie zauważyłem. Wreszcie postanawiam zawrócić i poszukać jednak taśm. Docieram do właściwej trasy po około 8 minutach. Nadrobiłem około 1700 metrów… Teraz już biegnę ostrożnie, rozglądając się, żeby się znowu nie pogubić. Przed sobą nikogo nie widzę, także nie mam pojęcia czy ktoś mnie wyprzedził. Jednak po chwili w oddali rozpoznaję po koszulce KB Sobótka – Mariusza Kupczaka. Doganiam go szybko i chwilę z nim rozmawiam. Okazuje się, że jeszcze ktoś jest między nami a liderem. Próbuję delikatnie przyspieszyć i zostawiam Mańka za sobą. Staram się cały czas biec swobodnie bez szaleństw, jak dogonię drugiego to dogonię, jak nie to trudno. Wreszcie dobiegam do podejścia na Skalane (?). Tak to się chyba nazywa. Mocne podejście… Tam mocno trzeba maszerować, bo podbiegać nie daję rady. Potem mocny zbieg i kierunek – Radunia!

W okolicach Raduni
Fot. Jacek Bagiński

Na punkcie Hubert pyta, co się ze mną dzieje? Chyba nie wyglądam dobrze… 😛 Ale dalej człapię swoje, bez spiny. Mijając biegaczy z 80-tki uświadamiam sobie, że wcale nie biegnę jakoś szybciej od nich! Mocy coraz mniej. Zjadam kolejny żel. Co 40 minut sobie wciągam z dokładnością co do minuty. Jak nigdy 😉 Wreszcie czerwony szlak na Ślęże, a ja już bez mocy praktycznie całość idę. Na końcu nawet łapię kilometr w ponad 12 minut! Jest źle… Wreszcie docieram na szczyt, mijam wesołe towarzystwo, nie wiem co tam się odbywało na szczycie. 😛 Już wiem, że teraz spokojny truchcik w dół i za niedługo meta. Po pokonaniu 3/4 zbiegu a raczej przeczłapaniu, bo bez pośpiechu to robiłem, słyszę dyszenie za sobą. Patrzę a tam Maniek w ekspresowym tempie zbliża się w moim kierunku! Jest 30, 20, 10 metrów za mną! Dostaję zastrzyk adrenaliny i momentalnie przyśpieszam! 3:30/km i urywam się mu na szczęście!

Ostatnie metry już truchtam i dobiegam na 3 pozycji. Już miałem stany przedskurczowe, ale adrenalina zrobiła swoje! Mocno mnie zniszczyła ta trasa. Pokazała, że na technicznej trasie – bez treningu w górach – nie istnieje się. Mija 4 dzień po biegu a ja nadal z trudem siadam na kibelku, moje czwórki są strasznie zajechane. Nawet mi się to podoba 😛

Zdjęcie tytułowe: Paweł Młyński

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *