„Mój bieg. Marcin Lewandowski” – recenzja

Naturalność

Mój bieg. Marcin Lewandowski to już trzecia książka Jakuba Jelonka o polskich lekkoatletach (dwie poprzednie to Trening Mistrzów i Henryk Szost. Rekordzista). Mój bieg nie odbiega stylistyką od poprzednich książek Jelonka – po raz kolejny mamy do czynienia nie z biografią, a niejako „wywiadem-rzeką”. Czuć, że tekst to „prawdziwe” słowa Marcina. Pełno kolokwializmów i zwrotów, którymi Marcin na co dzień posługuje się w swoich wypowiedziach (przynajmniej medialnych). Dzięki temu książka zyskuje na naturalności i autentyczności. Bardzo mi się podoba, to nieupiększanie stylu przekazu.

Historie z życia

Haruki Murakami ma na swoim koncie książkę „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Czytając Mój bieg nie będziecie musieli zadawać sobie takich filozoficznych pytań. Marcin o czymkolwiek mówi, wszystko wiąże się z bieganiem. Żadna historia nie pozostaje bez związku z bieganiem! Tytuł, to strzał w 10!

Książka jest zbiorem króciutkich historii z życia Marcina ułożonych chronologicznie. Mnóstwo w niej wspomnień z mityngów, przeróżnych mistrzostw, w których brał udział, czy igrzysk olimpijskich.
Wydarzenia sportowe są często okraszone barwnymi przygodami jakie spotkały Marcina, a raczej „przypałami” (to słowo chyba lepiej oddaje charakter tych historii i jest bliższe stylistyce wypowiedzi Marcina 😉 . Przeczytacie m.in. o:

  • przygodach z paszportem i bananami (i jak się okazuje sprzyjającym Marcinowi szczęściu),
  • akcjach z policją (w sumie nic w tym dziwnego, przecież rodzinna miejscowość Marcina, to Police 😉 ),
  • historii ze ściąganiem na studiach 😉 ,

Mój bieg, to również zbiór opinii Marcina na wiele różnych tematów, mniej lub bardziej związanych ze sportem: od kawy, przez tatuaże, golfa, czy wojsko, po stosunek do dopingu, innych sportowców, czy trenera. Poznacie gościa, który – mam wrażenie – z jednej strony jest w 100% świadomy tego, że jest jednym z najlepszych lekkoatletów na świcie, a z drugiej strony, pozostaje nadal normalnym chłopakiem z Polic. Nie wywyższa się. Nie gwiazdorzy.

Tytan pracy

Mój bieg to już któraś z kolei książka (nie piszę „biografia”, ponieważ to słowo niezupełnie oddaje charakter Mojego biegu), która prowadzi mnie do wniosku, że sukces wielkich postaci sportu nie tkwi tylko w talencie i ciężkiej pracy, bo przecież wielu sportowców ciężko orze na treningu, a nie każdy z nich zostaje mistrzem. Mistrzostwo tkwi w sztuce łączenia talentu, katorżniczej pracy z umiejętnością odpoczywania i sile mentalnej! O tym sporo przeczytacie w tej książce. Bieganie to nie tyko bieganie. To też umiejętność odpuszczenia, kiedy trzeba. A kiedy trzeba? No właśnie, należy to mistrzowsko wyczuć. Marcin przywiązuje też bardzo dużą wagę do treningu głowy. Dobrze, że o tym tak dużo mówi! Biegów nie wygrywa się tylko nogami, ale również głową.

Jeśli zapytacie mnie „o czym mówię, kiedy mówię o Mój bieg. Marcin Lewandowski„? Odpowiem: mówię o książce o „chłopaku z sąsiedztwa”, który „gryzie trawę”, spędza 300 dni w roku poza domem i to kocha. Kocha bieganie. Tego jestem pewna.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *