Świeradów RUN – do trzech razy sztuka!

Super Bieg w Świeradowie po raz trzeci wpadł do mojego kalendarza startów! Halo! Czy ja mam kalendarz startów? Nie…. hahahahahha Mogłem mieć kiedyś, teraz z roku na rok jest to coraz większy spontan, bo życie jest za krótkie, żeby wszystko był tak sztywno zaplanowane! Ktoś powie: trzeba wybudować dom, założyć rodzinę i przebiec maraton, czy jakoś tak…  Nie dla mnie sztywne schematy 😛

foto: RunnersWorld Super Bieg

Akurat z tym biegiem miałem złe wspomnienia i chciałem go „odczarować”! Mój pierwszy start tutaj na 10 km, zakończył się umieralnią w prawie 46 minut, 3 lata temu. Wróciłem tu przed rokiem i wybrałem wtedy dystans 15 kilometrów! Ale scenariusz podobny, odcinka po 7 km podbiegu, mega agonia i wymęczone 4 miejsce… Tym razem do startu podszedłem z bojowym nastawieniem, ale też lekką obawą, po nieudanej Krynicy tydzień wcześniej. Tam zszedłem po 13 km maratonu… Żeby głowę wyleczyć z zejścia trasy, musiałem wystartować na kolejnych zawodach od razu! Żeby odżyć mentalnie! Po Krynicy słyszałem głosy, głównie z moich rodzinnych stron, że Sobas zszedł, bo nie miał szans na pudło. Pozdrawiam wszystkich moich kędzierzyńskich antyfanów! To było chyba drugie zejście z trasy biegu przez 22 lata biegania? To chyba Ci ludzie nie śledzą moich poczynań, bo w myśl ich rozumowania powinienem schodzić z trasy kilkadziesiąt razy przez te 22 lata. Ciekawe, że akurat w moim rodzinnym mieście się tyle złego o mnie mówi? Chyba zaczynam jeszcze bardziej doceniać wrocławiaków 😉

foto: RunnersWorld Super Bieg

Ale wracając do biegu! Rano razem z Karolką, Wojtkiem Beatą i „Nawigacją” ruszyliśmy do Świeradowa! Na miejscu odbieramy pakiety i klasyczna rozgrzeweczka. Około 2 km truchtu i gimnastyka razem z moim podopiecznym Wojtkiem Ratymirskim. Cała nasza trójka leci 10 km (+560 m), więc jest co robić 😉

START! Od startu lecę spokojnie, prowadzi Piotrek Holly a obok mnie jest jeszcze kolega z Czech Pavel Brydl, który wybrał dystans 15 km oraz Daniel Firlet. Do rozwidlenia na 7 km oba dystanse mają ten sam przebieg. Na początku małe kółeczko 2,7 km, po którym wracamy na linię startu i od tego momentu będzie już więcej podbiegania. Zostajemy już we trójkę z Pavlem i Danielem. Wychodzę na prowadzenie i staram się narzucić rywalom swoje tempo. Po 4 km przychodzi zbieg, na którym postanawiam wykorzystać swoją szybkość i odskakuję rywalom na kilkadziesiąt metrów. W połowie dystansu kończy się zabawa i wiem, że teraz będzie już tylko wspinaczka. Biegnę naprawdę mocno pod górę i nie obracając się za siebie cisnę! Wreszcie na 7 km rozwidlenie i lekko zerkam za siebie a tam Daniel trzyma się dosyć blisko. Kurde! Przecież wydawało mi się, że cisnę i moje nogi już są mega „miętkie”! Ale przecież #NieMaMiętkiejGry! Wracam do trybu walki! 8 i 9 km pokonuję w okolicy 4:30/km przy wzniosie około 60 m/km. Zmęczenie duże, ale zainspirowany na nowo książką Obsesja Doskonałości mówię do siebie „Nie bądź cieniasem, walcz!”. Wreszcie widzę zbawienną tabliczkę 9 km! Już do mety blisko! Zakręt 90 stopni, zerkam za siebie a tam pusto! Jeeee! Odjechałem! I to sporo! Ostatni kilometr w 5:32 (+101 m) i melduję się na mecie jako zwycięzca!

Wojtas finiszuje!
foto: RunnersWorld Super Bieg

Oj potrzebowałem się tak przetrzeć! Czas 43:51! Dwa lata temu było 2 minuty wolniej! Na dyszkę to ogromna różnica! Po ponad minucie dociera drugi zawodnik, potem trzeci Piotrek Holly. Czekamy na Karolinę i jest! Też zwycięża! Postanawiamy zamiast zjechać ze Stogu Izerskiego przebiec się w dół. Po drodze kibicujemy Wojtasowi i innym pokonującym ostatnie metry podbiegu. Na koniec dekoracja i oprócz open jesteśmy drudzy w klasyfikacji drużynowej! Wchodzimy na pudło bez Wojtka, który już pojechał… Ale puchar czeka na Ciebie! Musisz w końcu odebrać 😉

PS Warto było wrócić do Świeradowa! Kim jesteś? JESTEM zwycięzcą!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *